|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
ABC Otwartej, czyli a - airway, b - breathing, c - circulation (oddechy udane czy ważne):
Wstrzymuję oddech, żeby:
|
piątek, 31 grudnia 2010
Śladami śladów
Nie tak dawno podczas babskich pogaduch przy malowaniu paznokci porównywałam swoje życie do tego, gdy moja mama była w moim wieku. Czarno na białym wyszło, że ja nie umiem zabić kury (nie tylko z powodu, że nie umiem jej zagonić w kąt i złapać), nie odróżniam ryby z mleczem od ryby z ikrą, pościeli w ogóle nie krochmalę (nie mówiąc o tym, żeby wiedzieć, jak się robi krochmal). Jeśli sama robię makaron czy piekę chleb, to znaczy że mam za dużo czasu i wielką ochotę i nie ma innych powodów. Dobrze, że jeszcze buty pastuję prawdziwą pastą w paście, a nie w płynie. Cwał cywilizacyjny widać też po Ance...
wtorek, 21 grudnia 2010
Goście ze starych fotografii
Za co lubię wigilię? Za zapach świerku i drobne światełka, które sprawiają co roku, że czuję, jak pulsuje we mnie krew moich przodków. Jestem moją prababką, z w oczach Ani widzę wzrok jej wnuków. Skrzypi ten sam śnieg i te same kolędy kołysały i kołyszą tę samą łzę w oku.
poniedziałek, 20 grudnia 2010
Pomieszkiwanie
Dziś pierwszy dzień bożonarodzeniowego urlopu. Uprawiamy z Anką zwyczajne, niespieszne życie.
niedziela, 19 grudnia 2010
czwartek, 09 grudnia 2010
Jedyny Monet
Pomyśleć, że moment nieuwagi i "Pomarańczarka" przelicytowałaby się z jednej prywatnej ściany na drugą prywatną ścianę. Ktoś ją kiedyś wyniósł z muzeum, ktoś inny powiesił sobie nad kanapą, westchnął kilka razy i dodał o niej jedną linijkę we własny testament.
środa, 01 grudnia 2010
Mrożąca krew w żyłach zaradność
Zaradnie moją łopatką do odgarniania śniegu z szyb samochodowych odgarnęłam dziś śnieg z szyb mojego samochodu... W tym samym czasie sąsiad czynił to samo w zaradny sposób używając szerszego boku karty kredytowej lub, jak mniemam, tej od bankomatu.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Awanturnice są kochane bardziej
Najbardziej jestem zajęta, kiedy leżę na kanapie. Dwie poduszki wcisnęłam pod głowę, stopy są na oparciu, wysoko. Książka nieruchomo nad piersiami. Kubek z kawą stoi w zasięgu wzroku, telefon na podłodze.
niedziela, 28 listopada 2010
Alergia na brak (część dwa)
Człowiek składa z rozumu i uczuć, niektórzy również mają ciało. Albo żeby temu nadać większą naukową rację:
piątek, 26 listopada 2010
Alergia na brak (part one)
Było tak: był maj. Nie wiadomo dlaczego akurat w maju wszystko się popsuło: zaczęła się sprawa w sądzie o zabranie Anki, skończył się niezaczęty facet, zaczęło się lato, skończyły się pieniądze. Kończyła się szkoła i zaczynało się w życiu robić bardzo pusto oprócz pracy, która wykończyła mi w życiu wszystko. I nie widać było końca ani rzeczy, które się zaczynały, ani końca końców. Należało zatem coś ważnego postanowić.
wtorek, 09 listopada 2010
Czego mi brakuje?
Oprócz mole poblano małże w białym winie. Pieczone kasztany wzdłuż brzegu Tamizy. Papryczki jalapeno i czarna musztarda, najlepiej w ziarenkach. Crepes z cukrem i cytryną. Toczek do jazdy konnej w bagażniku. Plakaty operowe na tyłach autobusów. Korki z powodu gwardii przybocznej. Karykatury rysowane przez artystów w miteńkach. Pomarańczowe wyuzdane obcasy, okulary w deszczu. Czapka z puszystego lisa, koniecznie czarna, noszona na co dzień, a nie po ciemku. Żebrak na saksofonie i żółta łódź podwodna (w metrze). Tanie kabaretki. Różne takie makabreski. Kuszenie Moneta, bo jest na wyciągnięcie ręki. Dużo czasu przy mnie ze sobą dla siebie. Madame. Facet. A raczej facet i spinki. |